Antek jest z nami od początku istnienia hotelu tj. od 2010 r. Przyjechał z wielką banią na pysku i ze smutną przeszłością. Jego właściciel odszedł i jego dwaj psi przyjaciele wylądowali w schronisku. Jeden umarł z żalu i tęsknoty, a Antek został. Nie radził sobie ze schroniskową rzeczywistością. Był zły, że siedzi i nie wie za co. I tą swoją złość przerzucał na inne psy tocząc boksowe boje. Wolontariuszki stwierdziły, że to Antek jest lany. Poznałam go bliżej i jestem pewna, że to on był ten waleczny i bojowo nastawiony.

Bania była wynikiem kolejnego pogryzienia. Skończyło się płukaniem policzka i antybiotykami.

No ale czemu od razu Terminator? Jest wiele świadectw antkowego czupurstwa, wielkiej woli życia i nie dawania sobie w kaszę dmuchać.

Świadectwo I – Antek KILLER

Antek
Antek

Pies żywemu nie odpuści!!! I nie ma to znaczenia czy to traktor, koń czy mały ptaszek…. Antek łapał samochody w locie, szczekał upierdliwie i zajadle na konie i krowy, myszy, ptaszki i koty musiały uciekać ile sił w łapkach (czy skrzydłach). Jeśli Antek dojrzał w jaką norę uciekło małe stworzenie to kopał i kopał i kopał…. czasami tak głęboko, że prawie cały znikał pod ziemią, byle dorwać to co mu uciekło.

Ale to nic, to wszystko nic w porównaniu z atakami na żmije… Tak, żmije!!! Normalny pies, odszedłby daleko i nic by nie było. Ale nie Antek. Ten musi – inaczej się udusi. Widziałam Antka trzy razy w takiej akcji. Żmija za każdym razem traciła głowę…On sam dwa razy został ugryziony. I mimo, że waży zaledwie 11 kg nic mu się nie działo – spuchł mu pysk i przez jakiś czas był osowiały. Wystarczyło podać leki zmniejszające obrzęk. Nigdy nie miał wstrząsu! Niestety niczego te zajścia go nie nauczyły. Gdyby spotkał żmiję to znów by z nią walczył…. Antek KILLER

Antek na tropie
Antek na tropie

Świadectwo II – Antek mały ale byk

Ten mały pies, bo nie sięga mi do połowy łydki, nie boi się niczego (z wyjątkiem strasznej burzy i wystrzałów). Nie ważne czy przeciwnik jest jego wzrostu czy owczarka powiedzmy środkowoazjatyckiego. Antkowi nie wolno podpaść, bo inaczej można dostać łomot. Przekonał się o tym Olin – owczarek niemiecki, Arktik – mieszanka szpica z husky i hovawart (którego imię mi wyleciało z głowy). Na szczęście nie doszło do rozlewu krwi, ale kłaki leciały.

I tak, po tylu latach, Antek bardzo się wyluzował. Teraz właściwie olewa nowe psy. Byleby mu nie wlazły na głowę, bo wtedy warczy. Już mu się nie chce. Wyciszył się i uspokoił.

Świadectwo III – Antek kocha życie

Antek trzy razy był bliski odejścia z tego świata – tak mnie się wydawało.

Bo raz uchlał go kleszcz – skutecznie. I Antek siedział smutny i taki nieswój. Nie wyszedł z budy. A jeśli Antek z budy nie wychodzi, to znaczy, że jest chory. Lekarz potwierdził  moje przypuszczenia. Antek miał babeszjozę. Dostał pięć różnych zastrzyków, pobrano krew. Miałam obserwować. Antek następnego dnia zachowywał się tak, jakby nic się nie wydarzyło…a przecież ma już słuszny wiek, bo 16 psich lat.

Antek miał wylew. Głowa mu się na bok przechyliła, nie był w stanie ustać, bo tył mu strasznie zarzucało. Wyglądało tak jakby to była Antkowa końcówka mocy. Jechałam do lecznicy z myślą, że może ostatni raz tak jedziemy… Antek dostał zastrzyk, antybiotyk… po trzech dniach wyglądał prawie tak jak zawsze, a po tygodniu nie było śladu po chorobie.

Akcja ze żmiją też wyglądała słabo, bo miał mordkę mocno spuchniętą i ciężko oddychał…a jeszcze wet przez telefon powiedział, że przy tak niskiej wadze to marne szanse… Wyłam jak bóbr, bo nie chciałam, żeby umarł. Mój Niemąż pojechał, bo ja nie byłam w stanie. A ten mały łotrzyk wysiadł z auta i radośnie potruptał do lecznicy ku ogromnemu zaskoczeniu lekarza. Dostał wapno i jeszcze jakieś leki na zmniejszenie obrzęku – wstrząsu nie było.

Potrącenie przez auto, pogryzienie to nic, to naprawdę nic. Na Antku wszystko goi się jak na psie. A on tak bardzo kocha to swoje psie życie, że się nie poddaje i za każdym razem walczy, żeby być, żeby żyć.

Antek kocha życie
Antek kocha życie

 Świadectwo IV – Antek jak rakieta

Antek chyba nie umie chodzić. To znaczy umie, ale nie lubi. Wypuszczony z boksu zaczyna latać. Poważnie! Jak się patrzy na Antka to wygląda tak jakby latał. Biegnie tak szybko, że jego łapki dotykają ziemi tylko na mikrosekundę. Zatrzymuje się czasami, żeby załatwić swoje potrzeby i leci dalej. A czemu rakieta??? Bo kiedy się bezgranicznie cieszy, to załącza turbodoładowanie. Zawija swój ogonek w literkę „U” i leci jak szalony pomrukując radośnie. Pełnia szczęścia.

Antek lata
Antek lata
1363419921170
A ja lecę

Antek cały czas ma w sobie taką siłę, żeby latać, żeby być szybkim niczym rakieta…

Antek czeka na dom

Antek ma 16 lat. U mnie przeżył ich 6… Niewiele się zmienił, posiwiał mu pyszczek, oczy zaszły lekką mgłą, jest trochę bardziej ustępliwy, częściej odpuszcza, ale w tym maleńkim psim serduszku wciąż pali się płomień, wielki ogień życia.

Taki to jest ten nasz Antek – Terminator…

P.S.

Antek nie jest tylko i aż Terminatorem. W tym wszystkim jest jeszcze wielkim przytulakiem. Uwielbia wszelkiego rodzaju pieszczoty i jestem pewna, że wiele by oddał za to, aby leżeć na kanapie blisko kogoś kto go kocha. Oddał by wiele, żeby mieć znów dom.

Antek i pieszczoty

I tego mu życzę.

Antek – hotelowy Terminator
Tagi:                                

Dodaj komentarz

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.

Zamknij